Od jakiegoś czasu można zaobserwować osobliwy trend „wskrzeszania” znanych i lubianych marek, towarzyszących nam w latach 90. Osoby, które wychowywały się w tamtych czasach,  są już dorosłe i często wracają z nostalgią do lat młodości, kiedy to popijało się Frugo na ławkach, słuchało muzyki na wzmacniaczach Unitra lub jeździło na Rometowskich rowerach. Współcześni marketingowcy bacznie śledzący rynek, dostrzegli w tej tendencji możliwość zarobku, i tak oto pod koniec kwietnia tego roku, staliśmy się świadkami kolejnej reaktywacji znanego nam produktu: EB – piwa z Elbląga, cieszącego się kiedyś niewątpliwą sławą.

czas_na_eb_2015

– Decyzja o przywróceniu na polski rynek piwa EB jest podyktowana oczekiwaniami konsumentów – tłumaczy Małgorzata Lubelska dyrektor marketingu Grupy Żywiec. – Przez ostatnie lata nieustannie otrzymywaliśmy pytania o to, czy i kiedy przywrócimy markę na rynek krajowy. Nie bez znaczenia jest fakt, że wraca moda na retro, a konsumenci coraz częściej z sentymentem sięgają po to, co znają z przeszłości. 

Należy podkreślić, że zarówno wspomniany wcześniej napój Frugo, jak i opisywane w dzisiejszym artykule piwo EB, nie byłyby tak popularne bez przeprowadzonych na szeroką skalę – kampanii reklamowych.

Za wypromowanie marki EB zabrała się międzynarodowa agencja reklamowa Leo Burnett, znana wcześniej między innymi z kampanii zrealizowanej dla Marlboro. Logo EB zaczęło pojawiać się w każdym barze i restauracji, na kuflach, podstawkach, parasolach, takie wielopoziomowe prowadzenie kampanii było wcześniej niespotykane i w krótkim czasie zaowocowało rekordowymi wynikami sprzedaży.

Dobra passa złocistego trunku nie trwała jednak długo, wszechobecność marki EB, zaczęła w końcu rodakom doskwierać. Znużeni „zachodnim” marketingiem, zaczęli wracać do starych i sprawdzonych marek piwa.

Nie pomogły nawet wysoko budżetowe reklamy telewizyjne, w których wystąpiły gwiazdy takiego formatu jak Jean Reno, Olaf Lubaszenko czy Artur Żmijewski.

Jean_Reno_eb

Niewątpliwie jednak przeprowadzona kampania była na tamte czasy ewenementem i pewnego rodzaju fenomenem, który głęboko zakorzenił się w naszej świadomości.

Mimo, iż upłynęło już prawie 20 lat od okresu świetności wielu kultowych produktów, to dalej pamiętamy hasła reklamowe „Czas na EB” czy „No to Frugo”.

frugo

Obserwując aktualną sytuację na rynku, należy spodziewać się dalszej serii powrotów legendarnych marek z lat 90-tych i 80-tych. Jak wiadomo wszyscy jesteśmy w pewnym stopniu sentymentalni i nadal będziemy sięgać po produkty, które są nam znane z dzieciństwa. Nawet jeśli wtedy nie mieliśmy możliwości ich spróbować, to teraz inspirowani ciekawością będziemy chcieli dowiedzieć się, czym zachwycali się nasi rodzice w czasach ich młodości.

To trochę tak jak z Kevinem, lecącym co roku na święta – gdy Polsat w 2010 roku zapowiedział, że ramówka świąteczna nie przewiduje emisji przygód młodego MacCallister’a. Reakcja internautów była natychmiastowa, a jej gwałtowność wymusiła na osobach odpowiedzialnych za marketing, ponowną zmianę w programie i przywrócenie corocznej emisji świątecznej. 

kevin_sam

 

Ponownie, akcja zorganizowana przez społeczeństwo („Przywracamy piwo „EB” do normalnej sprzedaży”) przyniosła oczekiwany skutek. Także „Czas na EB”!